04/09/2021
Branża remontowa w czasie pandemii. Jak remonty radzą sobie z pechową dziewiętnastką, która paraliżuje nasz rynek od wielu miesięcy?
Firmy zajmujące się remontami nie narzekają na brak zleceń w czasie pandemii. Przed pandemią, a także w czasie jej trwania na rynku niewiele się zmieniło. Jeszcze przed pojawieniem się koronawirusa i lockdownów popyt na usługi remontowo-wykończeniowe był duży. Mieszkania przed i w trakcie pandemii są kupowane, co nakręca zapotrzebowanie na tego typu usługi.
W trakcie pandemii ludzie zaczęli bardziej dbać o swoje domy, bo spędzają w nich znacznie więcej czasu niż kiedyś. Zaczęły im przeszkadzać pewne rzeczy, na które wcześniej nie zwracali uwagi. Dla firm remontowych jest to pewien rynek, ale wiele osób ruszyło do marketów budowlanych i sami zaczęli przeprowadzać remonty. Część osób zaczęła remonty, mimo tego, że wcześniej nie planowali żadnych zmian. Pojawiło się więcej osób, które same sobie urządzają dom, bo mają po prostu więcej czasu. Około 20 proc. remontów w Warszawie wykonywanych jest przez samych właścicieli. Zauważalny jest "trend balkonowy”. Ludzie nie mogą wyjść do restauracji, ale mogą spędzać czas na swoich tarasach - skupili się zatem na ich upiększaniu. Zeszły rok był rekordowy pod tym względem. W dużej mierze prace były wykonywane indywidualnie. Wiele osób nawet w starszych blokach chciało sobie np. położyć deskę tarasową na balkonie.
Jedną rzeczą, która zdecydowanie się zmieniła w pandemii, to spadek zapotrzebowania na firmy remontowe przy wykańczaniu mieszkań przeznaczonych na krótkoterminowy wynajem. Osoby, które przed pandemią planowały robić biznes na wynajmie odłożyło te decyzje w czasie. Rynek ten praktycznie zniknął z dnia na dzień. Spadło także zapotrzebowanie na biznesowe rozwiązania - czyli mieszkania, które następnie były dzielone na pokoje, które można było wynająć pracownikom, bądź studentom.