23/04/2026
Przez lata naszej działalności nie publikowaliśmy nic. Żadnych zdjęć, żadnych relacji, żadnych wpisów o tym, komu i jak pomagamy. Nikt nie wiedział. Nikt nie widział. Taka była nasza świadoma decyzja, bo pomoc, którą dawaliśmy zwierzętom i ludziom w potrzebie, nigdy nie była po to, by budować wizerunek. Była po to, by realnie zmieniać los tych, którzy sami nie mogli o siebie zadbać. Działaliśmy w cieniu, z przekonania i z serca. I nigdy nie planowaliśmy tego zmieniać.
Ale dziś jest inaczej.
Dziś, po raz pierwszy w historii naszej działalności, zabieramy głos publicznie. Nie dlatego, że szukamy uwagi. Nie dlatego, że chcemy coś udowodnić. Robimy to, bo odszedł ktoś, kto na to zasługuje. Ktoś, o kim świat powinien wiedzieć. Ktoś, kogo sposób życia i działania powinien stać się wzorem dla każdego z nas.
Dlatego też publikujemy dziś Jego zdjęcie. Kolorowe. Pełne życia. Uśmiechnięte. Takim Go pamiętamy i takim chcemy, żebyście Go zapamiętali Wy. Nie w czerni i bieli żałobnych nekrologów, nie jako smutną wiadomość w telewizji. Jako człowieka, który się śmiał, który działał, który żył pełną piersią i zarażał innych energią do czynienia dobra. To jest prawdziwy Łukasz. I tylko takiego Łukasza oddajemy dziś Waszej pamięci.
Pan Łukasz Litewka pomagał, bo chciał pomagać. Nie dla rozgłosu, nie dla wizerunku, nie dla poklasku. Wyłącznie z czystej, bezinteresownej chęci niesienia dobra innym. Choć miał trybunę, mandat i głos, nigdy nie używał ich dla siebie. Walczył o prawa zwierząt, angażował się w zbiórki charytatywne, docierał do tych, o których inni zapominali. Nigdy nie przechodził obojętnie obok cudzej krzywdy. Zawsze był pierwszy, gdy ktoś potrzebował pomocy. To rzadkość. Szczególnie tam, gdzie zazwyczaj liczy się każdy krok przed kamerą.
Właśnie dlatego tak głęboko go rozumieliśmy i ceniliśmy. Bo rozpoznaliśmy w nim coś, czym sami się kierujemy od lat. Bezinteresowność. Ciszę, która zmienia świat.
Dziś dotarła do nas wiadomość, która zatrzymała nas w miejscu. Pan Poseł Łukasz Litewka zginął w tragicznym wypadku drogowym w Dąbrowie Górniczej. Jechał na rowerze. Miał zaledwie 36 lat.
Trudno nam znaleźć słowa, które oddałyby to, co czujemy w tej chwili. Każdy z naszych pracowników i współpracowników przeżywa tę stratę głęboko i osobiście. Pan Łukasz nie był dla nas jedynie postacią publiczną. Był człowiekiem z konkretną wizją, z prawdziwym zaangażowaniem i z sercem, które naprawdę biło dla innych. Takich osób jest mało. Bardzo mało.
I właśnie dlatego dziś mówimy głośno. Po raz pierwszy. Bo chcemy, żebyście to usłyszeli. Wszyscy!
Chcemy zaszczepić w Was wizję, którą żył Pan Łukasz. Wizję, którą my sami nosimy w sobie od lat, w milczeniu.
Dobro można czynić cicho. Można pomagać bez rozgłosu, bez lajków, bez potwierdzenia. Można żyć tak, by każdego dnia zostawić po sobie coś wartościowego, a nikt nigdy się o tym nie dowie. To nie jest słabość. To jest siła najczystszej próby.
Pan Łukasz siał dobro każdego dnia. Każdy jego wpis, każda zbiórka, każde działanie, to były ziarna rzucone w ziemię. Te ziarna padły na tysiące ludzi. Na Was. Czuliście to. Widzieliście to. Nieraz sami zrobiliście coś dobrego właśnie dlatego, że on pokazał, że warto. Że można. Że to ma sens.
Teraz te ziarna są w Waszych rękach. I to jest najważniejsze zdanie w tym poście.
Nie pozwólcie, żeby to, co zasiali, umarło razem z nim. On odszedł, ale wartości, które reprezentował, nie muszą odchodzić. Każdy z Was, kto kiedykolwiek udostępnił jego post, wpłacił złotówkę na zbiórkę, zaadoptował zwierzę, pomógł sąsiadowi, nakarmił bezdomnego kota, już nosi w sobie część tego, czym był Łukasz. Tej części nie wolno zmarnować.
Nieście to dalej. Z podwójną siłą. Z potrójną determinacją.
Adoptujcie. Pomagajcie. Reagujcie, gdy widzicie krzywdę. Nie przechodźcie obojętnie. Nie mówcie „ktoś inny się tym zajmie". Bądźcie tym kimś. Tak jak on był.
Nie musicie być politykami. Nie musicie mieć tysięcy obserwujących. Nie musicie robić tego głośno. My przez lata robiliśmy to w absolutnej ciszy i wiemy z całą pewnością, że cisza też zmienia świat. Wystarczy, że będziecie robić to szczerze. Konsekwentnie. Z serca. Tak jak Łukasz.
Jego historia nie kończy się dziś. Kończy się tylko wtedy, gdy pozwolimy, by dobro, które zasiali, przestało żyć w naszych codziennych wyborach. W tym jak traktujemy zwierzęta. W tym jak traktujemy słabszych. W tym czy reagujemy, czy odwracamy wzrok.
Nie pozwólcie na to. Prosimy.
Jeżeli znajdzie się ktoś, kto podejmie tę inicjatywę i poprowadzi ją dalej, z taką samą energią, wrażliwością i determinacją, możecie liczyć na nasze pełne wsparcie. Bez wahania. Dziedzictwo Pana Łukasza jest zbyt cenne, by pozostało bez kontynuacji. My będziemy przy tym człowieku. Tak jak byliśmy przy Łukaszu.
Panie Łukaszu, nie powiemy, że takich ludzi jak Pan nie będzie. Wierzymy głęboko, że będzie ich więcej. Że każdy, kto Pana obserwował, nosi teraz w sobie kawałek Pana misji. I że ten kawałek będzie rósł. Bo dobro zaszczepione w człowieku nie ginie. Rośnie. Przekazywane jest dalej, z rąk do rąk, z serca do serca.
Doceniajcie dobro. Mnóżcie je. Przekazujcie dalej.
Dobro nie umiera. Mnoży się i wraca bezinteresownie. Tak jak On nas tego uczył.
🕊️ Wyrazy głębokiego współczucia składamy Rodzinie, Bliskim oraz wszystkim, którzy mieli szczęście Go znać. Jesteśmy z Wami.