15/01/2026
Z całego serca dziękuję Wam za słowa wsparcia, które do mnie docierają. Najbardziej chcę jednak podziękować innym chorym, którzy piszą do mnie o tym, przez co przechodzą. Wasze świadectwa są dla mnie ogromnie ważne, bo pokazują mi, że nie jestem w tym wszystkim sam.
Chcę też powiedzieć coś, o czym rzadko się mówi, a co potrafi niszczyć po cichu. Chodzi o wstyd. Wstyd związany z chorobą i z tym, jak choroba zmienia nasz wygląd. To jest temat, który często bywa pomijany, a człowiek chory zostaje z nim sam. Widziałem te spojrzenia, krzywe, niepewne, czasem oceniające, bo nie każdy rozumie, przez co przechodzimy. Wiem, że część ludzi reaguje obrzydzeniem, kiedy widzi zmiany na ciele, opuchliznę, blizny, deformacje, albo twarz, która zmienia się jak kameleon. I wiem, jak bardzo to boli.
Wiem też, czym jest ten wstyd od środka, nawet wtedy, kiedy nikt nic nie mówi i nawet wtedy, kiedy komuś innemu to nie przeszkadza. Człowiek patrzy w lustro i czuje, że jest mu źle z samym sobą, że chciałby się schować, że boi się wyjść do ludzi. W Waszych wiadomościach widzę, że wielu z Was ma dokładnie tak samo.
Chcę Wam powiedzieć, że macie zbyt wiele do zaoferowania światu, żeby choroba zamknęła Was w domu i odebrała Wam życie towarzyskie, relacje i zwykłą codzienność!
Jeśli potrzebujecie miejsca, w którym nikt nie będzie Was oceniał i w którym nikt nie będzie zwracał uwagi na wygląd, to zapraszam Was do ośrodka DIOZ na wolontariat przy zwierzętach. Zwierzęta nie patrzą na twarz, tylko na obecność i serce, a to potrafi być prawdziwą terapią!
Jeżeli potrzebujecie takiej pomocy, to napiszcie ([email protected]). Zrobię wszystko, żeby Wam pomóc!