Do dzieci przychodzę nie z zagmatwaną wiedzą książkową – ciężar jej przyswajania jest po mojej stronie. Do dzieci przychodzę z wiedzą w formie ciekawostek, w formie pytań które same rodzą się w ich głowach oraz w formie eksperymentów, które uzmysławiają im mechanizmy działania na pozór skomplikowanych procesów. Moim celem jest wywołanie u dzieci swoistego niedosytu wiedzy i chęci zadawania kolejny
ch pytań. Pytań, które staną się zaczątkiem dążenia do ciągłego samodoskonalenia. Kieruję się przy tym cytatem Stanisława Lema: „Nie ma dobrej odpowiedzi na źle postawione pytanie”. Pan Kupka, mimo prostoty w formie przekazywanej dzieciom wiedzy, działa wielowymiarowo. Jego głównym celem jest inspirowanie i edukowanie najmłodszych, natomiast spod wierzchniej warstwy wyłaniają się również jego dodatkowe ambicje: budowanie świadomości ekologicznej, dbałość o zachowanie ciągłości kadry technicznej czy też zmniejszanie negatywnego wpływu ludzi na środowisko. Pan Kupka to również zwykły aspekt ludzki, który może pokazać najmłodszym, że bez znaczenia w drodze po szczęście jest pochodzenie, status materialny czy społeczny. Dwadzieścia lat temu byłem zwykłym chuliganem, nie po drodze mi było ze szkołą, nie stroniłem od używek, wpadłem w konflikt z prawem. O mały włos uniknąłem osadzenia w więzieniu i upadku na samo dno. Mieszkaliśmy z rodzicami i siostrą na 30 m2, mogliśmy jedynie marzyć o zagranicznych wyjazdach czy markowych ubraniach, które widziałem u swoich lepiej sytuowanych rówieśników. Wszystko wskazywało na to, że jestem skazany na ścieżkę jaką obrało kilka poprzednich pokoleń w mojej rodzinie – ścieżkę sfrustrowanego robotnika, topiącego złość w kieliszku. Pracującego ponad siły i niszczącego się, jedynie w celu zaspokojenia podstawowych potrzeb. Okazało się jednak, że możliwe jest przełamanie traumy pokoleniowej i pójście o krok dalej. Jest to kolejna idea, jaką zdecydowałem przekazywać dzieciom – nieważne z jakiego poziomu startują, przy odrobinie szczęścia i ogromie ciężkiej pracy możliwe jest osiągnięcie sukcesu. Nie bez znaczenia pozostają również ludzie jakich spotykamy na swojej drodze. Ja osobiście miałem do nich ogromne szczęście i teraz czuję się zobowiązany do spłacenia tego długu kolejnej generacji.