05/01/2025
MILIONOWY ODLOT
Wszyscy już skomentowali trzy telewizyjne koncerty Sylwestrowe. Dosadnym żartom, złośliwej krytyce i jadowitym komentarzom nie było końca.
Ja nie będę oceniał koleżanek i kolegów ze sceny, opisując czy lepszy był koncert Polsatu, TVP, czy Republiki. Nie będę pastwił się nad tym kto się wygłupił, kto fałszował, kto dał plamę, a kto zachwycił. To doskonałe zrobiło już tysiące internautów.
Mnie interesuje to, co działo się po tych koncertach, a mianowicie podsumowania frekwencyjne.
Światowy lider w dziedzinie pomiarów oglądalności firma Nielsen Media ogłosiła, że frekwencyjnie wygrał Polsat z ponad trzema milionami widzów. Na drugim miejscu TVP (blisko dwa miliony widzów), a na trzecim miejscu, debiutant sylwestrowy TV Republika z wynikiem 1,3 mln widzów.
Tymczasem stacja pana Sakiewicza nie czekając na żadne wyniki ogłosiła, że to oni wygrali mecz. Krzyczą jak dziewica w noc poślubną, że trzy milony P***kow ich oglądało, a dzień później dodali sobie jeszcze milion, a potem jeszcze jeden. W sumie wyszło im jak dobremu szulerowi pięć milionów z sufitu.
Paski w Republice licząc, że widownia zamiast mózgu ma konfetti, radośnie ogłaszały nawet, że "cała Polska ogląda sylwestra w Chełmie". Serio? Cała? Czyli 38 milionów?
Wychodzi na to, że koncerty konkurencji nikt nie oglądał i nawet wykonawcy od Dody po Wiśniewskiego i od Szpaka po Lady Pank zrezygnowali z kasy i grania i pojechali oglądać Bayer Full w Chełmie.
Sami pracownicy Republiki ujawniali anonimowo dziennikarzom, że z tą "milionową" frekwencją, to Prezes Sakiewicz trochę odleciał. Pewnie resztki szampana buzowały jeszcze w skroniach, gdy ogłaszał swoje cztery miliony.
A może z tymi wymyślonymi milionami, to inspiracja liderem Bayer Full, który przez lata wciskał mediom zatruty kit, że jego zespół jest wielką gwiazdą w Chinach i sprzedał tam 60 milionów płyt, a potem się okazało, że to jak w wypadku Natalii Janoszek i jej kariery w Bollywood kompletna lipa i żałość na poziomie erotomana gawędziarza z filmów p***o dla niewidomych.
W słynnej "Zbrodni i karze" powieści Fiodora Dostojewskiego jest taka myśl o pewnych ludziach "To że kłamią to oczywiste, ale najgorsze jest to, że sami wierzą w swoje kłamstwa".
Cóż to jest wyścig sylwestrowy między konkurencyjnymi stacjami? To banał i nic poważnego. Owszem chodzi o prestiż stacji, prężenie muskułów i efekt komercyjny, ale przecież to tylko zabawa. Tak jak radiowe listy przebojów. To błaha, rozrywkowa, zabaweczka ku uciesze fanów.
I teraz powiem coś za co wielu mnie skrytykuje. Uważam Sylwestra Republiki za prawdziwy sukces tej stacji mimo, że zajęli ostatnie miejsce.
Po pierwsze są debiutantami w tej konkurencji, a to nie jest takie proste zrobić widowisko, które przyciągnie ponad milion widzów. Po drugie ich wynik czyli 1,3 mln oglądających, to przy tak czerstwych wykonawcach jak nietrafiający w playback Rosiewicz, człowiek ktory urwał się z remizy czyli Don Wasyl, czy siedemnasta mutacja Boney M. to realny sukces. Tylko pogratulować widowni i sprawności organizacyjnej.
Ale nie! Stacja musiała być sobą czyli naginać rzeczywistość i opowiadać bajki. Co znaczy przyzwyczajenie i nawyki! Oni są jak zbiorowy Ryszard Ochódzki z Misia Stanisława Barei, który nigdy nie powiedział prawdy.
A pamiętacie jak za Kurskiego spadła oglądalność serwisów TVP? Kurski od razu zrezygnował z usług Nielsen Media i zatrudnił innych do liczenia oglądalności i od razu skoczyła mu frekwencja. Nie ważne jak ludzie głosują, ważne kto liczy głosy. Stara zasada Józefa Stalina sprawdza się do dziś.
Wiadomo, że "miliony" Sakiewicza to lipa. On prawdziwe ma na koncie.
Ale przeciętny P***k może zadać sobie teraz niepokojące pytanie. Skoro w tak banalnej, drobnej sprawie jak wielkość widzów na koncercie, stacja Republika ordynarnie ściemnia i łże jak r***i troll, to czy aby na pewno mówi prawdę, gdy chodzi o poważne tematy?
Mem: Sekcja Gimnastyczna