14/11/2021
Jaki będzie świat który po nas przyjdzie?
Czy ludzkość go doczeka, czy nasza planeta będzie wogóle do "odbudowania".
Pytanie bardzo, bardzo trudne bo kolejny etap który nas czeka będzie na pewno bardzo radykalny. Radykalny w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Ja wiem że to będą trudne decyzje ale to są niestety konsekwencje zaniedbań ostatnich dziesiątek lat.
Nie jestem prorokiem, i nie pozuję na niego. Broń Boże. Podpowiada mi to logika o której trochę zaczynamy zapominać używać. Czasy mamy naszpikowane socjotechniką która nie daje nam nic prócz zagubienia, osamotnienia czy frustracji. To owoc naszej cywilizacji skupionej na algorytmach materialnego zysku.
Ten właśnie zysk okupiony został potężnymi stratami o których coraz głośniej. Nasza planeta umiera bez względu na przeciwników czy zwolenników tej teorii, ale przede wszystkim umieramy my jako ofiary konsekwencji tego zjawiska. Pogubiliśmy się tak bardzo w tym wyścigu, i ekopatologii, że wszystko powoli staje się patologią zakłamania. Czy to jest zakłamanie świadome czy nie, nie ma większego znaczenia.
Cały ten nasz system który stworzył człowiek jest po prostu zatruty kłamstwem podszyty nieuczciwym pieniądzem. Dopóty ten trend się nie odwróci, a my sami nie damy sobie za zadanie uświadamianie na czym polega, będziemy zmierzać ku katastrofie.
Trudno jest zbudować "raj" na ruinach "piekła" ale sytuacja jest na tyle beznadziejna, że tylko cud jest w stanie nas ocalić.
Cuda na szczęście się zdarzają.
Mogę sobie jedynie podywagować co można by było zrobić lepiej, i jak lepiej pokierować zasobami które jeszcze zostały na naszej planecie. Każdy z nas ma pewnie jakiś pomysł na to jak ratować nasz wspólny świat.
Skoro nawet drzewa potrafią się ze sobą komunikować poprzez system grzybni który oplata ziemię niczym sieć komunikacyjna, to dlaczego my nie używamy naszej sieci(internetowej) aby ratować to co nam pozostało. Mamy czas na zamieszczanie głupot typu "słitfocie" czy "selfie" które będą nie długo zaledwie wspomnieniem naszej głupoty i planety Ziemia. Tak to widzę. Jesteśmy jak śnięte ryby, jak śpiąca królewna która czeka na swoje ocalenie w postaci królewicza(nie wspomnę już na czym).
Ta iluzja powoli zamienia się w koszmar.
Koszmar dla nas, naszych dzieci, wnuków...
Jeśli teraz każdy z nas nie wniesie swojej cegiełki do tego wielkiego dzieła jakim jest ratowanie nas samych, to koniec będzie koszmarem, choć odległym to jednak masowym koszmarem.
Ja tego nie chcę i chętnie dam od siebie swoją cegiełkę. Choćby w postaci jakiegoś "łańcuszka" który dotrze do wszystkich i połączy nas w siłę sprawczą.
Jesteście tego samego zdania?
(na zasadzie kopiuj - wklej)
Bądźmy pozytywnym wirusem który zatruje ten niszczący trend który zabija naszą planetę.
TERAZ!
TO JUŻ SIĘ ZACZEŁO