17/03/2026
Tydzień Energetyka: Paliwowy kryzys przetacza się przez świat; Setki milionów kar dla spółek energetycznych; Ciepłownie mają nowe zasady taryfowania; Co dalej z Poliolefinami?
Paliwowy kryzys przetacza się przez świat
Jako „kryzys bez precedensu” określiła Międzynarodowa Agencja Energii to, co się wydarzyło po zamknięciu przez Iran cieśniny Ormuz. Jakkolwiek Iran ogłosił, że będzie atakował wyłącznie statki należące do „państw nieprzyjaznych”, to tysiące statków utknęły w Zatoce Perskiej, sporadycznie niektórym udaje się przejść, ale obrazki płonących zbiornikowców skutecznie zniechęcają do prób sforsowania cieśniny.
Ataki Iranu na rafinerie i terminale gazowe Arabii Saudyjskiej, ZEA i Bahrajnu wywołały pożądany skutek – produkcja spadła, a rurociąg do Morza Czerwonego nie jest w stanie zrekompensować milionów utraconych baryłek.
Kilka dni temu amerykański sekretarz energii Chris Wright napisał na X, że pierwszy statek już jest eskortowany przez US Navy, ale krótko potem skasował post. „Albo to kolejny pokaz totalnej niekompetencji, albo jakieś wygłupy” – skomentował w „FT” John Evans, analityk z firmy brokerskiej PVM.
Zdaniem większości analityków konwoje eskortowane przez US Navy – o ile w ogóle do nich dojdzie – wymagają dużo więcej czasu do przygotowania. Amerykańskie okręty krążą daleko od Zatoki Perskiej, nie chcąc narażać się na ataki.
Prezydent Donald Trump najpierw wezwał kapitanów i właścicieli statków, którzy mają jaja („guts”), aby nie bali się żeglować przez cieśninę, ale armatorzy i marynarze jakoś nie chcą się poświęcać dla prezydenta USA. W sobotę Trump wezwał więc na pomoc okręty z UK, Francji i…. Chin.
Państwa należące do Międzynarodowej Agencji Energii uwolnią 400 mln baryłek ropy z rezerw, ale póki co nie widać, aby wpłynęło to na ceny, które wciąż oscylują wokół 100 dol.
Po rynku krążą plotki, że amerykański Departament Skarbu wejdzie na rynek terminowy ropy i zacznie grać na spadek kontraktów futures. Taką informację podał, powołując się na nieoficjalne źródła, Reuters. Niektórzy traderzy twierdzą, że rząd już sprzedaje futures, ale oficjalnego potwierdzenia brak – To byłaby katastrofa o „biblijnym wymiarze” – stwierdził na konferencji Tm Duffy, szef jednej z giełd na której handluje się ropą. Jego daniem taka interwencja poderwałaby zaufanie traderów do rynku.
„Tania benzyna”, czyli sztandarowe hasło Donalda Trumpa z kampanii wyborczej, wygląda teraz groteskowo, ale prezydent USA odwraca kota ogonem i tłumaczy, że przecież dzięki wysokim cenom Ameryka zarobi więcej na eksporcie.
Analitycy amerykańskiego banku Jeffries cytowani przez „FT” szacują, że nafciarze z USA już zarobili dodatkowe 5 mld dolarów, a przy obecnych cenach do końca roku zarobiliby dodatkowe 65 mld dol.
Rządowi USA pozostało już niewiele opcji, aby jakoś obniżyć ceny na stacjach paliw – podatki na benzynę są tu dużo niższe niż w UE, więc to niewiele zmieni. Jeśli wojna będzie się przedłużać, a Republikanom zajrzy w oczy klęska w listopadowych wyborach do Kongresu, to rząd może wprowadzić embargo na eksport ropy. „Zapędzony do narożnika Trump może rzeczywiście to zrobić, ceny w USA polecą na łeb na szyję, ale na świecie pójdą ostro do góry. To byłby straszny błąd” – pisze Javier Blas, publicysta Bloomberga.
Najbardziej dotknięte są na razie najbiedniejsze kraje Azji. Bangladesz, Wietnam, Tajlandia, Pakistan wprowadzają ograniczenia w użyciu paliw, a na stacjach coraz częściej są kolejki. Także Indie próbują ograniczyć zużycie.
Prawdopodobnie pod presją krajów Azji USA zniosły sankcje na statki krążące po oceanach z rosyjską ropą, którą natychmiast kupiono. Ceny rosyjskiej ropy natychmiast poszły w górę, nikt nie myśli już o tzw. pułapie cenowym, który wydawał się na Zachodzie świetnym pomysłem na ograniczenie dochodów Moskwy ze sprzedaży ropy.
W Europie paniki „przy pompach” na razie nie ma. Wg danych AIS, czyli systemu monitoringu statków, liczba tankowców w kluczowych portach Europy (w tym w Gdańsku) jest taka sama jak w styczniu. Ale strach przed wzrostem cen i reakcją społeczeństwa ma coraz większe oczy.
Poza uwolnieniem rezerw paliw, część krajów podjęła środki zaradcze. Przodują jak zwykle Węgrzy, gdzie trwa kampania wyborcza. Rząd Victora Orbana wprowadził limity cen na stacjach paliw, ale tylko dla węgierskich kierowców. Doświadczenia z poprzedniej interwencji w 2022 r. były raczej kiepskie – kierowcy z ościennych krajów masowo ruszyli nad Balaton, żeby tankować tanie paliwo, a przedsiębiorczy Madziarzy oferowali im swoje tablice rejestracyjne. Ostatecznie jednak Orban osiągnął swój cel.
Niemcy rozważają wprowadzenie zasady „jedna zmiana ceny na stacji na dobę”. Nad Renem i Mozelą rynek paliw jest bardzo konkurencyjny, ceny hurtowe i detaliczne zmieniają się często, a kierowcy śledzą to w aplikacjach. Rząd niemiecki chce uniknąć w ten sposób „huśtawki cenowej”.
W Polsce ceny zmieniają się zwykle raz dziennie, niestety nie dorobiliśmy się jeszcze oficjalnej aplikacji pozwalającej śledzić ceny na wszystkich stacjach paliw w kraju.
Oczywiście państwa UE mogą obniżyć podatki na paliwa, ale rządy ciężko zadłużonych państw UE muszą w takiej sytuacji liczyć się ze zwiększeniem deficytów budżetowych i dalszym wzrostem kosztów obsługi długu. Dotyczy to zwłaszcza Francji i Włoch, zresztą dla części państw UE koszty długu po wybuchu wojny już rosną.
Co dalej, tego oczywiście nie sposób przewidzieć. Większość analityków jest zgodna, że jeśli wojna w Zatoce będzie trwać, to ceny ropy poszybują do 160 dol. za baryłkę. Spadnie popyt, i możemy obejrzeć powtórkę z lat 70 czyli stagflację – inflację połączoną z recesją.
„Ta wojna sprawiła, że świat stał się biedniejszy, mniej stabilny i trudniejszy do ogarnięcia” – pisze brytyjski tygodnik „The Economist” i trudno się z nim nie zgodzić.
Prezes URE nałożył kary na cztery największe spółki energetyczne
Prezes URE wydał decyzje zobowiązujące do wpłaty przez spółki obrotu PGE, Energi, Enei i Taurona ponad 1,57 mld złotych na Fundusz Wypłaty Różnicy Ceny celem pokrycia niedopłaty na FWRC w 2023 roku. Spółki mają 30 dni na przelanie pieniędzy, ale mogą się jeszcze odwołać do sądu.
W przypadku PGE chodzi o 605 mln, Energa ma zapłacić 551 mln, Tauron – 277 mln, a Enea – 140 mln złotych.
Cała sprawa to pokłosie interpretacji przez URE zapisów ustawy, która określała co to są „nadzwyczajne” zyski sprzedawców prądu w czasie kryzysu energetycznego i nakazywała im przekazywać je na FWRC.
Wszystkie spółki poinformowały, że przewidują konieczność zawiązania odpowiednich rezerw za IV kwartał 2025 roku w segmentach obrotu, które obciążą zeszłoroczny wyniki EBITDA.
Ciepłownie we wnioskach taryfowych mają uwzględniać darmowe uprawnienia
Ministerstwo Energii zamierza zobowiązać URE do do uwzględniania w kalkulacji taryf na ciepło przydziału bezpłatnych uprawnień do emisji CO2. Wartość dodatkowego 30% przydziału bezpłatnych uprawnień ma być brana pod uwagę przez regulatora – wynika z opublikowanego projektu rozporządzenia Ministra Energii w sprawie kalkulacji taryf dla ciepła.
Dokładniej chodzi o powiększenie wykazywanych przez ciepłownie przychodów właśnie o 30% darmowych uprawnień. Według ME, przedsiębiorstwa ciepłownicze, które będą mogły skorzystać z dodatkowej puli darmowych uprawnień mogły zmniejszyć koszty i więcej pieniędzy przeznaczyć na inwestowanie w bardziej ekologiczne technologie.
Orlen podbija stawkę za Poliolefiny
Orlen podbił o 118 mln, do 1,14 mld złotych ofertę zakupu wszystkich akcji spółki GAP (Grupa Azoty Polyolefins). Koncern ma obecnie 17,3% udziałów w GAP. Oferta dotyczy dostarczenia przez Orlen finansowania niezbędnego do zrestrukturyzowania wszystkich wierzytelności spółki, roszczeń oraz zakupu wszystkich akcji GAP od pozostałych akcjonariuszy.
Dodatkowo oferta przewiduje klauzule earn-out w przyszłych dodatnich przepływach finansowych GAP, po odzyskaniu zaangażowanych przez Orlen środków, w maksymalnym okresie do 12 lat.
Podobnie jak i poprzednia oferta Orlenu, także ta przewiduje, że najpierw GAP ma zawrzeć układy z wierzycielami i rozwiązać spór z wykonawcą. Oferta obowiązuje do 30 kwietnia.
W propozycji układu, jaką GAP przedstawiła pod koniec lutego, spółka zaproponowała spłatę 17% wierzytelności za 1,022 mld złotych, czyli za kwotę, jaką wyłożyłby Orlen za 100% akcji. Propozycja ta obejmuje ponad 6 mld złotych wierzytelności. W sierpniu 2025 r.oku GAP otrzymała ponad 107,5 mln euro z tytułu gwarancji za nienależyte wykonanie umowy EPC, całość tych pieniędzy poszła już na spłatę roszczeń.