Rotero - oszczędna energia

Rotero - oszczędna energia ROTERO Oszczędna Energia
www.sklep.rotero.com.pl
www.rotero.com.pl

+48 (13) 440 30 22

Zajmujemy się dystrybucją energooszczędnych urządzeń solarnych oraz wykonywaniem kompleksowych instalacji do pozyskiwania energii cieplnej. W naszym sklepie internetowym www.sklep.rotero.com.pl znajdą Państwo produkty z zakresu instalacji systemów fotowoltaicznych, kolektorów słonecznych, systemów grzewczych, jak również różnego rodzaju agregaty prądotwórcze, sprężarki powietrza czy motopompy. To

co wyróżnia ofertę firmy ROTERO to wdrażanie koncepcji produktu kompleksowego – oferowanego wraz z usługą. Gwarantujemy naszym Klientom profesjonalne doradztwo w zakresie wyboru najbardziej korzystnych komponentów i rozwiązań, dostosowanych do indywidualnych potrzeb, wsparcie przy ubieganiu się o uzyskanie koncesji na odsprzedaż energii elektrycznej, pomoc podczas dopełniania formalności związanych z uzyskaniem dotacji na instalacje OZE. Nasze usługi projektowe oraz instalacyjne są realizowane przez certyfikowanych instalatorów. Wszystkie zlecone nam projekty wykonujemy terminowo, z najwyższą dbałością o szczegóły. Więcej informacji dotyczących oferty firmy ROTERO, a także nowego programu NFOŚiGW „Prosument” obejmującego dofinansowanie instalacji OZE, znajdą Państwo na stronie www.rotero.com.pl oraz www.sklep.rotero.com.pl

27/09/2018

Jesteśmy dalej otwarci na finansowanie wielu form odnawialnych źródeł energii – deklaruje prezes zarządu Banku Ochrony Środowiska Bogusław Białowąs.

Prezes BOŚ S.A. zapytany o najnowszy raport KPMG nt. preferowanych przez inwestorów kierunków rozwoju OZE, podkreślił, że BOŚ Bank w obszarach wskazanych w raporcie ma wysokie kompetencje i duże doświadczenie. – Bank Ochrony Środowiska od początku swojego istnienia, czyli od 27 lat aktywnie działa na rynku finansowania inwestycji proekologicznych, w tym także odnawialnych źródeł energii – przypomniał.

Z raportu jasno wynika, że kluczowym przedmiotem zainteresowania instytucji finansowych są elektrownie wiatrowe na morzu oraz farmy fotowoltaiczne. – W obu obszarach Bank Ochrony Środowiska wypracował już metody bezpiecznego finansowania oraz posiada unikalne kompetencje. Jesteśmy bardzo otwarci na finansowanie nowych inwestycji w OZE, zwłaszcza w zakresie fotowoltaiki – zadeklarował.

Prezes Białowąs jednocześnie zwrócił uwagę, że w przypadku dużych farm wiatrowych finansowanie będzie musiało odbywać się w ramach konsorcjów bankowych, ponieważ tego typu przedsięwzięcia są bardzo kapitałochłonne.

– Spodziewam się, że jedna instytucja finansowa nie będzie chętna do samodzielnego kredytowania tak dużej inwestycji, w przeciwieństwie do konsorcjów bankowych, które zapewne zdecydowanie szybciej będą zainteresowane finansowaniem dużych projektów wspólnie z bezpiecznym polskim partnerem, dzieląc się ryzykiem. W mojej ocenie to właściwy kierunek – zaznaczył.

Z raportu KPMG wynika, że najbardziej atrakcyjnymi obszarami dla inwestorów są energetyka wiatrowa morska, hydroenergetyka i instalacje fotowoltaiczne. Innowacje w zakresie technologii magazynowania czy agregatów prądotwórczych oceniane są także jako istotne w rozwoju i stabilizacji rynku energii.

Powołując się na przytaczane wyżej źródło, inwestorzy z niemal wszystkich kontynentów (Europa, Azja, Ameryka) zainteresowani są nowymi projektami OZE. Ich uwaga skupia się w szczególności na krajach o sprzyjających regulacjach prawnych, w tym systemach dotacji inwestycyjnych lub wsparcia operacyjnego. Raport bazuje na odpowiedziach 200 inwestorów z całego świata, w tym siedmiu z Europy Środkowo-Wschodniej.

Wśród krajów europejskich, najlepiej oceniany przez respondentów jest rynek niemiecki, ze względu na stabilne, wspierające instrumenty prawne, jak i nastawienie w kierunku dalszego rozwoju energetyki odnawialnej. Bardzo dobrze postrzegany jest też rynek chiński, w związku z rządowymi planami inwestycji w rozwój w OZE na poziomie 377 mld dolarów do 2023 r. Najmniej atrakcyjnie odbierane są Francja i USA.

Eksperci BOŚ wskazują, że zmiany wprowadzone nowelizacją ustawy o OZE z lipca br. stanowiły warunek niezbędny do tego, aby banki mogły rozważać przystąpienie do finansowania projektów aukcyjnych w Polsce. W bieżącym roku rząd zakupi w aukcjach energię odnawialną za kwotę 87,6 mld zł (w okresie 15 lat), w tym 70,6 mld zł przeznaczy na nowe inwestycje, a wśród nich instalacje dotyczące wykorzystania biogazu, energii słonecznej i wiatru.

– Mając na uwadze cele przyświecające pakietowi klimatyczno-energetycznemu oraz z uwagi na rolę Banku Ochrony Środowiska w systemie finansowania przedsięwzięć proekologicznych, nasza instytucja przygotowana jest na finansowanie przedsięwzięć tego rodzaju. Bank Ochrony Środowiska w ramach przyjętej metodyki analizuje projekty przed postępowaniem aukcyjnym jak również projekty, które aukcje wygrały. Dowodem tego są przedsięwzięcia już finansowane oraz analizowane w ramach poszczególnych departamentów, o łącznej mocy ok. 20 MW – stwierdził prezes BOŚ.

10/09/2018

Podczas gdy oszczędności finansowe, korzyści środowiskowe i niezależność energetyczna napędzają inwestycje w instalacje fotowoltaiczne, branża zdaje sobie sprawę również z konieczności zapewnienia bezpieczeństwa systemu PV. Chociaż systemy fotowoltaiczne są bezpieczne, prawdą jest również, że tak długo, jak świeci słońce, panele fotowoltaiczne i przewody są zasilane wysokim napięciem stałym – pisze dla Gramwzielone.pl Lior Handelsman, wiceprezes ds. marketingu i strategii produktowej, założyciel SolarEdge*.

Bez koniecznych środków ostrożności wysokie napięcie stałe może spowodować ryzyko porażenia prądem elektrycznym dla instalatorów, personelu zajmującego się konserwacją i straży pożarnej.

Ze względu na zwiększoną świadomość przepisy bezpieczeństwa są wymagane przez władze straży pożarnej, firmy ubezpieczeniowe i przedsiębiorstwa użyteczności publicznej. Specjaliści w dziedzinie bezpieczeństwa elektrycznego, bezpieczeństwa pożarowego i ubezpieczeń współpracują w celu opracowania kodów bezpieczeństwa PV.

Niemcy, lider na rynku w zakresie wymagań bezpieczeństwa PV, wdrożyły normę VDE 2100-712 dla bezpieczeństwa podczas zwalczania pożarów i podczas prac konserwacyjnych w celu ochrony przed porażeniem prądem elektrycznym. W Austrii istnieje norma OVE R11-1: 2013, która w zależności od sytuacji wymaga odłączenia blisko źródła (modułów). Także w Stanach Zjednoczonych wdrożono surowe wymogi bezpieczeństwa, takie jak NEC 2017 Rapid Shutdown. W Holandii, zainteresowane strony również oczekują, że komponenty systemu, będą sobie radzić z nieoczekiwanymi sytuacjami, takimi jak usterki łukowe, wysokie napięcia DC i bezpieczeństwo osób na miejscu.

Lokalnie przepisy są dostosowywane w celu spełnienia bardziej rygorystycznych potrzeb, ponieważ systemy fotowoltaiczne są coraz bardziej zintegrowane w domach, przestrzeniach publicznych i budynkach firmowych.

Chociaż rozwiązywanie problemów związanych z zaostrzeniem standardów bezpieczeństwa w wypadku tradycyjnych falowników łańcuchowych może być trudne i kosztowne, ponieważ nie mogą one zredukować napięcia stałego, nawet jeśli są wyłączone, elektronika na poziomie modułów, taka jak optymalizatory mocy, działa jako ekonomiczne rozwiązanie. Podczas gdy główną funkcją optymalizatorów mocy jest zwiększenie wydajności energetycznej, zapewniają one także ekonomicznie uzasadnione, zwiększone bezpieczeństwo.

Systemy PV mogą być zaprojektowane w celu zmniejszenia ryzyka pożaru. W systemach SolarEdge zwarcie doziemne spowoduje pojawienie się błędu izolacji, który doprowadzi do wyłączenia systemu. W takiej sytuacji nie tylko falownik jest odłączony, ale także optymalizatory mocy mają na celu zredukowanie prądu łańcucha do wartości 0A. W przypadku drugiego takiego samego błędu system SolarEdge został tak zaprojektowany, aby zminimalizować ryzyko przepływu prądu wstecznego. Dzieje się tak w przypadku awarii którejkolwiek części systemu, na przykład w przypadku wykrycia prądów szczątkowych i system SolarEdge natychmiastowo inicjuje wyłączenie.

Innym przykładem większego bezpieczeństwa systemów SolarEdge jest to, że moduły kontynuują "tryb pracy" tylko wtedy, jak długo trwa ciągłe wysyłanie sygnału z falownika. W przypadku braku tego sygnału, optymalizatory mocy zaprojektowano tak, aby przechodziły w tryb bezpieczeństwa, redukując prąd stały i napięcie DC w kablach modułowych i łańcuchowych. Więc nawet jeśli strażacy nie są świadomi istnienia systemu PV, kiedy odłączą stronę AC, inicjowane jest wyłączenie na poziomie modułu.

Opcja SafeDC, oferowana standardowo we wszystkich systemach SolarEdge, może być aktywowana na kilka sposobów: utrata zasilania prądem zmiennym w falowniku w systemach bez baterii, wyłączenie odłączania prądu stałego, wyłączenie przełącznika On/Off na falowniku, aktywacja sygnał z urządzenia przekaźnikowego, takiego jak bramka strażaka lub sygnał wyłączenia z platformy monitorującej, wykrycie zwarcia doziemnego, przecięte przewody prądu stałego lub podwyższona temperatura w falowniku lub optymalizatorze mocy.

Dodatkową korzyścią dla bezpieczeństwa jest to, że elektronika na poziomie modułu (MLPE) może ograniczyć czas spędzany przez instalatorów na dachu. Trwale podłączony do modułów monitoring na poziomie modułów wysyła dane dotyczące wydajności, dzięki czemu personel serwisowy może zdalnie monitorować i rozwiązywać problemy, zamiast wykonywać diagnostykę na niebezpiecznych wysokościach.

24/08/2018

Ostatnie lata były bardzo intensywne dla zwolenników pływających instalacji fotowoltaicznych. Dlaczego?


Czy pływające instalacje fotowoltaiczne to nowa moda? Zaledwie w ciągu ubiegłego roku na świecie zadeklarowano istnienie takich rozwiązań, w różnych fazach wdrażania, w aż 24 krajach!

Pływające farmy fotowoltaiczne cieszą się największą popularnością w krajach azjatyckich. Dotychczas, od połowy dekady, najprężniej rozwijany on był w Japonii, z uwagi na mocno ograniczoną powierzchnię, jaką kraj ten dysponuje. Obserwowany jest jednak wzrost zainteresowania tym rozwiązaniem w innych krajach Dalekiego Wschodu, takich jak Chiny, Korea Południowa czy Tajwan oraz – co interesujące, również w Indiach.

10 GW w pływających farmach PV – Indie

Pod koniec roku 2017 Indie ogłosiły, że zainstalują pływające farmy fotowoltaiczne o łącznej mocy 10 GW. Światowe organizacje szacują, że w pierwszym kwartale 2018 roku zostanie zamontowane około 400 MW mocy. Obecnie najbardziej perspektywistycznym rynkiem jest obszar Azji Południowej. Planowana jest nawet budowa specjalnego połączenia, który umożliwi przesył 300 MW mocy.

Hirono Nigo Ike 1 261 kWp (Źródło: ciel-et-terre)

Pływające farmy wiatrowe – zalety rozwiązania

Pilotażowe projekty prowadzone przez największych liderów w branży jak REC, Sharp czy Upsolar pokazują, że pływające elektrownie generują większą ilość energii, niż ich odpowiedniki na lądzie. Uwarunkowane jest to przede wszystkim efektem chłodzenia wodą. Szacuje się, że parowanie zbiornika może podnieść wydajność energetyczną obiektów nawet o 10-25 % w porównaniu do systemów naziemnych.
Jednakże, zauważono również, że efekt chłodzenia różni się znacznie w zależności od rodzaju platformy pływającej.

Dlaczego pływające farmy zyskują na popularności?

Harold Meurisse, kierownik oddziału w Ciel & Terre ASEAN & Oceania przyznaje, że środowisko polityczne krajów Wschodu często dalekie jest od otwarcia się na nowe technologie. Jednak, na całym archipelagu zapotrzebowanie na energię wzrasta z roku na rok. Pływające farmy mogą być idealnym antidotum na te problemy. Kolejnym argumentem przemawiającym za instalacjami na zbiornikach wodnych jest fakt, że kraje te często borykają się z problemem identyfikacji właścicieli potencjalnych gruntów pod inwestycję.

Juman Ike – 490 kWp (Źródło: ciel-et-terre)

Co ciekawe, według specjalistów nie każdy zbiornik wodny jest odpowiedni dla tego typu inwestycji. Meurisse wypowiada się sceptycznie m. in. o pomyśle Holandii na instalację paneli fotowoltaicznych na Morzu Północnym. Uważa, że morza nie są realną opcją. Wskazuje na szereg innych zamkniętych zbiorników, które są sprawdzonym rozwiązaniem.

13/08/2018

Trwa w najlepsze wielki wykup projektów inwestycyjnych, które wygrały aukcje OZE, ale nie zdobyły finansowania na realizację przedsięwzięcia. Według szacunków ekspertów, 15-25 procent zapowiedzianych inwestycji w ogóle nie powstanie. Rozpoczął się wyścig z czasem, by załapać się na system wsparcia i nie zapłacić kar.

Projekt farmy słonecznej stał się gorącym towarem na polskim rynku. Ofert sprzedaży po okazyjnych cenach jest zatrzęsienie. Ofert kupna nie brakuje. Ceny? Od kilkudziesięciu tysięcy złotych za projekt o mocy około 1 MW po nawet sto tysięcy euro za większe przedsięwzięcia. Gdzie jest haczyk?

Na sprzedaż są wystawiane projekty zarówno ze starych aukcji odnawialnych źródeł energii, jak i na planowaną w tym roku jesienną aukcję. Część projektów eksperci oceniają już jako "zgniłe j**o". To inwestycje zgłoszone do aukcji OZE w grudniu 2016 roku. Zgodnie z regulaminem, mają 24 miesiące na wytworzenie pierwszej energii. Jeśli projekt nie jest już teraz zaawansowany, to inwestor ma duży problem, by zdążyć na czas.

Przedsiębiorcy długo czekali na nowelizację ustawy OZE, która zmieniła podejście banków do finansowania inwestycji.

– Spotykam inwestorów, którzy wygrali aukcje, mają zrealizować duże projekty słoneczne, ale od dłuższego czasu mieli problem z uzyskaniem finansowania. Banki nie chciały uznać zabezpieczenia w postaci instalacji. Ta sytuacja zaczęła się zmieniać dopiero w ostatnich tygodniach. Banki szykują oferty dla farm słonecznych i uwzględniają specyfikę rynku. Taką opcją jest na przykład leasing operacyjny, gdzie inwestor zapewnia 20-30 proc. wkładu własnego i potem co miesiąc płaci bankowi ratę przez 10-15 lat, będąc pewnym wpływów z aukcji – mówi Michał Grzeszkowiak z firmy PGES.

Niestety, na takie rozwiązanie może być za późno w przypadku niektórych projektów, zwłaszcza z pierwszej aukcji. Przygotowanie finansowania, a potem realizacja inwestycji, trwałyby zbyt długo, by zdążyć z uruchomieniem farmy słonecznej na czas.

– Szacuję, że minimum 15 proc. projektów z pierwszej i drugiej aukcji nie zostanie zrealizowanych. To projekty, które nie dostały dofinansowania ani nie udało się ich sprzedać większym inwestorom. Na rynku jest wiele firm, które skupują inwestycje, jednak teraz jest już niemal za późno na takie transakcje, jeśli inwestycja ma zostać uruchomiona do końca roku. Trzeba pamiętać, że inwestorzy nie kupują takich projektów „od ręki”, ale po analizie i przygotowaniu kontraktu, do tego trzeba doliczyć 4 miesiące na realizację i przyłączenie instalacji – dodaje Grzeszkowiak.

24/07/2018

Lasy Państwowe ogłosiły wyniki przetargu nieograniczonego na dostawę 16 samochodów elektrycznych, który został rozpisany na początku maja bieżącego roku. Było to największe postępowanie tego typu na zakup EV w Polsce – informuje Obserwatorium Rynku Paliw Alternatywnych.

Lasy Państwowe nabędą 15 zeroemisyjnych, osobowych BMW i3 oraz jeden egzemplarz dostawczego Nissana e-NV200. Przewidywany termin realizacji dostaw pojazdów szacuje się na wrzesień 2018 r.

Lasy Państwowe zamierzają ponadto ogłosić kolejny przetarg – na zakup dedykowanych stacji ładowania, zwiększających użytkowość samochodów elektrycznych. Plany obejmują zamówienie naściennych Wallboxów oraz stacji wolnostojących.

BMW i3 dysponuje akumulatorami litowo-jonowymi o pojemności 33 kWh. Zgodnie z cyklem NEDC, samochód jest w stanie przejechać 300 km na jednym ładowaniu. Nissan e-NV200 został wyposażony w baterie o pojemności 40 kWh, a jego zasięg wynosi 280 km.

– Rozstrzygnięty przetarg wpisuje się w proekologiczną politykę Lasów Państwowych. Jako instytucja szczególnie wrażliwa na kwestie ochrony środowiska, uważamy, że zakup cichych, zeroemisyjnych samochodów pozwoli nam na skuteczniejszą realizację naszych działań. W przyszłości nie wykluczamy uzupełnienia naszej floty o kolejne pojazdy elektryczne – komentuje Jerzy Fijas, manager projektu energetycznego Lasów Państwowych.

W związku z ustawą o elektromobilności i paliwach alternatywnych, która weszła w życie 22 lutego bieżącego roku, szereg instytucji państwowych wyraziło zainteresowanie samochodami ekologicznymi.

Zgodnie z zapisami ustawy, obowiązek korzystania z pojazdów elektrycznych obejmuje naczelne i centralne organy administracji państwowej oraz jednostki samorządu terytorialnego.

Obserwatorium Rynku Paliw Alternatywnych

02/07/2018

Zmiana ustawy o odnawialnych źródłach energii miała być formalnością i realizacją porozumienia Warszawy z Komisją Europejską. Po jej przyjęciu ponownie ruszyć miały inwestycje w „zielone” elektrownie. Tymczasem stała się polem ostrego konfliktu wewnątrz P*S, a w efekcie ułomnego kompromisu inwestycje będą, ale w przestarzałe i droższe technologie.

Farmy wiatrowe nie mają szczęścia do zmian przepisów. Tak też może być w przypadku prowadzonej właśnie nowelizacji ustawy o odnawialnych źródłach energii. Parlamentarzyści naprawiają za jej pomocą przepisy o opodatkowaniu wiatraków, które dwa lata temu z premedytacją uchwalili w takim kształcie, że stały się niejasne i gminy interpretowały je w na dwa odmienne sposoby, doprowadzając do serii postępowań sądowych.

Tym razem to samo środowisko przewalczyło na ostatnim etapie prac legislacyjnych w Sejmie poprawkę, która ma uniemożliwić budowę turbin wiatrowych nowego typu – wyższych, ale stawianych w mniejszych skupiskach, pracujących stabilniej, przez więcej godzin w roku, a w efekcie znacznie tańszych w eksploatacji.

Rozłam w partii

W rządowej wersji projektu nowelizacji ustawy o OZE dopuszczono stosowanie tzw. zamiennych pozwoleń na budowę, o ile nie zwiększają one oddziaływania elektrowni wiatrowej na środowisko. To umożliwiłoby budowę w Polsce turbin nowego typu. Ustawa została już przyjęta przez komisję sejmową w takim kształcie, ale w P*S pojawił się rozłam. Minister Edukacji Anna Zalewska postawiła weto wobec przyjęcia ustawy o odnawialnych źródłach energii. Pod jej wpływem ustąpić musieli w końcu dwaj inni prominentni politycy P*S – Minister Energii Krzysztof Tchórzewski i wiceszef tego resortu Grzegorz Tobiszowski.

W efekcie ostrej dyskusji wewnątrz P*S klub zgłosił poprawkę zgodnie z którą modernizacja, choćby nawet zmniejszała oddziaływanie na środowisko (nowe turbiny są z reguły cichsze) nie może również powodować wzrostu zainstalowanej mocy żadnego z wiatraków. To przepis nie mający żadnego uzasadnienia z punktu widzenia osób mieszkających w sąsiedztwie wiatraków (nie musi mieć związku ani z wysokością turbiny, ani hałasem), ale wymierzony w firmy planujące stawianie jakichkolwiek turbin wiatrowych.

Wiatraki rzeczywiście wywołały sporą liczbę konfliktów w społecznościach lokalnych. Według opublikowanego w 2016 r. opracowania Marii Bednarek-Szczepańskiej pomiędzy 2007 a 2014 r. na tle elektrowni wiatrowych wybuchły w gminach 102 konflikty, których echo odbiło się w mediach. Wiatraki zdystansowały biogazownie i maszty telefonii komórkowej, a konflikty miały miejsce niemal we wszystkich województwach.

16/06/2018

Globalny lider w produkcji falowników fotowoltaicznych SMA i koncern motoryzacyjny Audi nawiązały współpracę, której efektem ma być zintegrowanie samochodów elektrycznych ze stacjonarnymi systemami zarządzania energią.

SMA Solar Technology AG zintegruje elektryczny samochód Audi e-tron ze swoim systemem zarządzania energią w domach Home Energy Management System (HEMS).

Jak zapewnia niemiecka firma, to zoptymalizuje kosztowo proces ładowania samochodów elektrycznych i pozwoli lepiej wykorzystać energię produkowaną w domowej instalacji fotowoltaicznej.

– E-mobilność staje się ważnym elementem energetyki przyszłości. W tym kontekście integracja pojazdów elektrycznych i domowych systemów zarządzania energią ma kluczowe znaczenie, ponieważ spora część procesu ładowania odbywa się w domu – komentuje dr Jürgen Reinert, członek zarządu SMA.

Włączenie możliwości ładowania elektrycznych Audi do opracowanego przez SMA systemu Home Energy Management System ma umożliwić prowadzenie procesu ładowania w czasie, gdy jest to finansowo najkorzystniejsze.

W ten sposób można ładować akumulator w godzinach, w których energia elektryczna jest tańsza, uwzględniając przy tym indywidualne czynniki, takie jak planowany czas wyjazdu i aktualny poziom naładowania. System ma przy tym pozyskiwać informacje o stawkach opłat bezpośrednio z HEMS albo z danych, które klient wcześniej wprowadził do dedykowanego portalu myAudi.

Audi oferuje różne rozwiązania umożliwiające ładowanie akumulatorów w domu – z mocą wyjściową do 11 kW i 22 kW.

Jeśli dom wyposażony jest w system fotowoltaiczny, użytkownik może zoptymalizować proces ładowania akumulatora, tak by większość energii niezbędnej do naładowania Audi e-tron generowana była właśnie przez ogniwa fotowoltaiczne. Elektryczny SUV bierze przy tym pod uwagę prognozowane okresy najlepszego nasłonecznienia i aktualny poziom przepływu wytworzonej w domu energii elektrycznej do sieci publicznej.

– Utrzymując niezmiennie standardy jakości segmentu premium, chcemy, by elektryczny samochód bezprzewodowo łączył się z inteligentnie osieciowanym domem i w ten sposób tworzył realną wartość dodaną dla klienta. To powód, dla którego połączyliśmy siły z dwoma wiodącymi na rynku dostawcami systemów zarządzania energią w domu, czyli z Hager Group i SMA Solar Technology. Wierzymy, że współpraca zaowocuje stworzeniem systemu ładowania, który będzie najbardziej wygodny dla użytkownika – komentuje Fermin Soneira, szef marketingu produktów w Audi AG.

Inteligentne funkcje ładowania mają też chronić klienta przed blackoutem. Samochód zawsze będzie ładowany do maksymalnego poziomu możliwego do uzyskania w domowej sieci elektrycznej.

System ma uwzględniać przy tym zapotrzebowanie na elektryczność innych odbiorników w domu, tak by uniknąć przeciążenia sieci i co za tym idzie rozłączenia bezpieczników. Indywidualne statystyki i postęp procesu ładowania można kontrolować na stronie internetowej myAudi i w aplikacji myAudi app na smartfonie.

Poza czasem ładowania i ilością pobranej energii elektrycznej, system ma dostarczać również szczegółowych informacji na temat kosztów. Te dane będą przechowywane na zabezpieczonym serwerze, a portal myAudi daje możliwość tworzenia statystyk i ich dalszego eksportu.

Rozwiązanie opracowane przez obie niemieckie firmy ma się pojawić na rynku w pierwszym kwartale przyszłego roku.

SMA praktycznie od początku rozwoju globalnego rynku fotowoltaicznego było największym na świecie dostawcą falowników fotowoltaicznych. W ostatnich rankingach największych producentów tych urządzeń zaczyna jednak ustępować miejsca firmom z Chin – Huawei i Sungrow.

16/05/2018

Prezes Enei: nie ma odwrotu od odnawialnych źródeł energii

Naszą transformację będziemy prowadzili prawdopodobnie w takim kierunku jak Niemcy – powiedział w Katowicach prezes Enei Mirosław Kowalik. Minister energii Krzysztof Tchórzewski przypomniał natomiast, że w latach 90. węgiel był źródłem 99 proc. energii w Polsce.

Prezes Enei, który wziął udział w panelu "Energetyka w Europie. Dylematy i wyzwania" w ramach Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach, ocenił, że "naszą transformację będziemy prowadzili prawdopodobnie w takim kierunku jak Niemcy, przy czym będziemy potrzebować na to więcej czasu".

Zwrócił uwagę, że niemiecki miks energetyczny oparty jest o elektrownie jądrowe, węgiel i o gaz. – W Niemczech 10-15 lat temu powstały źródła przewidywalne, które stanowią o bezpieczeństwie energetycznym. Dlatego ich teraz stać, żeby inwestować w OZE, mając już rezerwę ze stabilnych źródeł – wyjaśnił Kowalik.

Zauważył, że Polska kończy pewien etap inwestycyjny, dający gwarancję bezpiecznych dostaw energii. W tym kontekście wymienił bloki w Kozienicach, Jaworznie, Opolu, Turowie i Ostrołęce.

– Po fazie energetyki wielkoskalowej, warto się skupić na energetyce rozproszonej, warto wejść w ten segment nowych regulacji pakietu zimowego, który prawdopodobnie będzie w tym kierunku rynki energetyczne akcentował – zaznaczył.

Jego zdaniem, nie ma odwrotu od OZE, ale należy postawić pytanie, czy firmy energetyczne są w stanie sprostać inwestycjom, "nie przegrzewając przy tym pewnej koniunktury".

– Subsydia nałożone na końcowego klienta w Niemczech są dwa razy większe niż w Polsce, czyli cena energii elektrycznej w Niemczech u końcowego odbiorcy jest wyższa. Nas na to jeszcze nie stać, dlatego musimy, jako państwo, patrzeć na inwestycje w OZE z innej perspektywy – wyjaśnił.

W ocenie ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego, odnawialne źródła energii należy traktować jako pewną formę wydatków na zdrowie. – Znajdują w tym co, jako obywatele i jako przedsiębiorcy, dopłacamy, żeby odnawialne źródła energii mogły istnieć – powiedział minister.

Przypomniał, że są to źródła zależne od pogody, a więc w momencie niekorzystnych warunków atmosferycznych w to miejsce muszą być uruchamiane konwencjonalne źródła energii.

Jak powiedział Tchórzewski, dotychczas wiele kwestii odnośnie energetyki poszczególne państwa rozwiązywały dowolnie, a obecnie coraz więcej udaje się regulować wspólnie. – To dobrze, bo wprowadza pewien porządek w ramach Unii Europejskiej – oświadczył.

02/05/2018

Pierwszy raz w historii Niemcy pokryły całe swoje zapotrzebowanie na moc odnawialnymi źródłami energii. Ceny prądu spadły do wartości ujemnych, a ogromny nadmiar energii musiał trafić do sąsiadów.

We wtorek, 1 maja, niemieckie elektrownie wiatrowe, słoneczne, wodne, na biomasę i biogaz przez dwie godziny dostarczały do krajowej sieci elektroenergetycznej więcej mocy (łącznie 54 GW), niż wynosiło zapotrzebowanie całego kraju (53 GW) – wynika z danych Niemieckiej Agencji ds. Sieci przeanalizowanych przez portal WysokieNapiecie.pl.

Teoretycznie praca elektrowni węglowych, gazowych i atomowych w ogóle nie była więc Niemcom przez chwilę potrzebna, ale ze względów technicznych i bezpieczeństwa nie można ich było całkowicie wyłączyć. Nadmiar mocy (ponad 15 GW) popłynął więc do sąsiadów. Ponieważ jednak w większości państw regionu 1 maja także był dniem wolnym od pracy, a zapotrzebowanie odbiorców niskie, niemieckie elektrownie konwencjonalne musiały dopłacać, aby ktoś odebrał od nich nadmiar energii (ceny na rynku spot zbliżyły się do równowartości minus 300 zł/MWh).

Na sytuacji nie skorzystali jednak odbiorcy w Polsce. Ponieważ energia z Niemiec przepływała przez nasz kraj tranzytem na południe Europy, Polskie Sieci Elektroenergetyczne udostępniały niewielkie możliwości importu. Cena na polskiej giełdzie utrzymała się więc na wysokim, jak na dzień wolny, poziomie ponad 150 zł/MWh.

Wtorkowy rekord Niemiec to kolejny symbol transformacji energetycznej, jaka dokonuje się u naszego zachodniego sąsiada. O ile jeszcze piętnaście lat temu udział odnawialnych źródeł energii w Niemczech niewiele przekraczał 8 proc., o tyle w 2016 roku było to już prawie 34 proc., w 2017 roku ponad 38 proc., a do końca kwietnia tego roku 42 proc. – wynika z danych Instytutu Fraunhofera.

Jednocześnie Niemcy zmniejszają produkcję w elektrowniach atomowych – od 2007 do 2017 roku o niemal połowę (ze 140 do 76 TWh), węgla kamiennego (ze 142 do 94 TWh) i węgla brunatnego (ze 155 do 148 TWh). Rośnie natomiast produkcja energii elektrycznej z gazu ziemnego (z 78 do 86 TWh).

Łącznie produkcja energii elektrycznej w Niemczech wzrosła w latach 2007-2017 z 640 do 654 TWh, a krajowe zapotrzebowanie spadło z 622 do 600 TWh. Niemcy, z nadwyżką 54 TWh, stały się więc jednym z największych eksporterów energii elektrycznej na świecie i drugim, po Francji, w Europie.

25/04/2018

Holandia coraz mocniej stawia na rozwój odnawialnych źródeł energii – do tego stopnia, że w tym kraju zaczyna brakować instalatorów OZE, co odnotowała doradzająca holenderskiemu rządowi rada do spraw społecznych i gospodarczych.

Jak informuje "PV Magazine", doradzająca holenderskim władzom rada społeczno-gospodarcza (Sociaal-Economische Raad – SER) zwróciła uwagę na pilną potrzebę szkolenia specjalistów, którzy będą instalować systemy odnawialnych źródeł energii.

– Transformacja energetyczna oferuje okazję do tworzenia miejsc pracy, innowacji i bardziej zrównoważonego klimatu. To wymaga inwestycji w ludzi, technologie i szkolenia. Problem braku specjalistów na rynku pracy musi zostać szybko rozwiązany. Wiele musi zostać zrobione, ale na szczęście wiele w tej kwestii się dzieje – komentuje Mariëtte Hamer, przewodnicząca SER.

W ubiegłym roku w Holandii zainstalowano elektrownie fotowoltaiczne o mocy ok. 0,85 GW w stosunku do wyniki 0,5 GW odnotowanego rok wcześniej. Na koniec ubiegłego roku potencjał fotowoltaiki w Holandii wzrósł do ok. 2,9 GW.

Jak zwraca uwagę "PV Magazine”, licencje na realizację projektów fotowoltaicznych w ramach rządowego programu SDE+ przyznano inwestorom planującym budowę komercyjnych i przemysłowych elektrowni fotowoltaicznych o łącznej mocy około 4 GW, podczas gdy do tej pory podłączono do sieci w ramach tego programu ok. 0,7 GW. Do tego dochodzi aktywność również w sektorze domowych instalacji PV.

13/04/2018

Przyszłość to połączenie ładowarek samochodów elektrycznych z fotowoltaiką

Od kilku lat na całym świecie obserwuje się gwałtowny rozwój pojazdów elektrycznych (EV). Coraz więcej krajów planuje odejść od konwencjonalnych samochodów napędzanych paliwem i silnikami Diesla. Na przykład w Polsce Ministerstwo Energetyki wymienia w swoim "Planie rozwoju elektromobilności w Polsce" możliwość budowy stacji ładującej, która mogłaby zostać zintegrowana z OZE. Jednocześnie producenci samochodów dywersyfikują swoją flotę, dodając do miksu pojazdy elektryczne – pisze Lior Handelsman, wiceprezes ds. strategii marketingowej i produktowej oraz założyciel SolarEdge.

Do tej pory rynek pojazdów elektrycznych i energii fotowoltaicznej istniał niezależnie od siebie, mimo że w znacznym stopniu pokrywają się one zarówno pod względem celów, jak i rynku docelowego. Łącząc ładowanie pojazdów elektrycznych z energią fotowoltaiczną, obie branże mogą odnieść korzyści i mogą potencjalnie przyspieszyć wdrożenie każdej z technologii.

Istnieje wiele czynników zachęcających do wdrożenia energetyki słonecznej oraz stosowania pojazdów elektrycznych. Są to między innymi obniżenie bieżących kosztów energii, zwiększenie niezależności energetycznej i zmniejszenie śladu węglowego zarówno na poziomie indywidualnym, jak i krajowym. Poprzez ładowanie pojazdów elektrycznych energią słoneczną konsumenci i kraje mają większe możliwości osiągania tych celów. Dzieje się tak dlatego, że wdrożenie tylko i wyłącznie polityki stosowania pojazdów elektrycznych nie chroni szczególnie środowiska, ponieważ paliwa kopalne są prawdopodobnie nadal spalane w celu wytworzenia energii do ładowania samochodów elektrycznych.

W sytuacji, gdy koncepcja elektrycznych pojazdów połączona jest z energetyką słoneczną, ślad węglowy może zostać zredukowany w bardziej znaczący sposób. Ładowanie samochodów elektrycznych za pomocą energii słonecznej pozwala ponadto zmniejszyć obciążenie sieci i może potencjalnie przyśpieszyć czas ładowania.

Dzięki innowacyjnym technologiom, takim jak "tryb solarny", ładowanie pojazdu elektrycznego może być dużo szybsze. Na rynkach fotowoltaicznych, gdzie celem jest zwiększenie konsumpcji własnej, ładowanie pojazdu elektrycznego za pomocą energii słonecznej jest kolejnym sposobem na osiągnięcie niezależności energetycznej. Pojazdy elektryczne stają się kolejnym narzędziem wspierającym reakcję na popyt, dzięki czemu konsumenci mogą dostosować zużycie energii, aby lepiej wykorzystać produkcję energii z fotowoltaiki.

Także na etapie instalacji istnieje wiele korzyści związanych z łączeniem energii słonecznej z pojazdami elektrycznymi, które mogą pomóc przyspieszyć rozwój obu technologii. W przypadku rozwiązania z tradycyjnym falownikiem fotowoltaicznym i oddzielną ładowarką EV, zwykle występuje dodatkowy koszt instalacji i inne wydatki, takie jak dodatkowe okablowanie, kanały kablowe, wyłączniki i ewentualnie modernizacja głównego przyłącza elektrycznego.

Te dodatkowe wydatki można zmniejszyć, a nawet wyeliminować dzięki szybkiemu i ekonomicznemu rozwiązaniu montażu tylko jednego elementu – zintegrowanej z falownikiem ładowarki pojazdów elektrycznych (EV). Może to pomóc właścicielom domów przygotować się na przyszłość – nawet jeśli nie mają obecnie pojazdu elektrycznego.

Rozwiązaniem jest zainstalowanie systemu PV gotowego do rozszerzenia o funkcjonalność ładowania samochodów elektrycznych. Pozwoli to właścicielowi domu na łatwą modernizację systemu PV w celu dostarczenia energii do pojazdu elektrycznego, gdy będzie to potrzebne.

Potencjał łączenia fotowoltaiki z pojazdami elektrycznymi nie kończy się na wymienionych aspektach. Gdy obie technologie zostaną zintegrowane, istnieje wiele interesujących funkcji i rozwiązań, które mogą być zaimplementowane w przyszłości. Ponieważ samochody elektryczne jak i potencjalnie możliwy do wykorzystania magazyn energii w systemach fotowoltaicznych to rozwiązania stałoprądowe, może to potencjalnie zmienić sposób ładowania samochodów elektrycznych. Innym przykładem jest wykorzystanie baterii z samochodów elektrycznych w drugim cyklu jako magazyny energii w fotowoltaice lub do zasilania awaryjnego domów. Można do tego wykorzystać łatwo wymienialne baterie modułowe. które będą zasilać dom w godzinach szczytu lub wieczorami.

Adres

Sanok
38-500

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Rotero - oszczędna energia umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Rotero - oszczędna energia:

Udostępnij