28/03/2026
JSW można uratować bez szastania pieniędzmi podatników, ale potrzebny jest inwestor
Potrzebne jest oddzielenie potencjalnie dochodowych złóż węgla i natychmiastowe zaprzestanie wydobycia tam. gdzie nie ma to sensu.
Węgiel węglowi nierówny
Przez 11 lat od jej prywatyzacji można było zmienić Jastrzębską Spółkę Węglową w jeden z czołowych europejskich koncernów wydobywczych. To mógł być podmiot, który skupiłby w sobie dochodowe złoża w Polsce i w regionie. Byłby siłą napędzającą przemysł okołogórniczy w Polsce.
Wartością spółki są perspektywiczne złoża, ale do ich uruchomienia potrzeba olbrzymich nakładów inwestycyjnych. W 2011 roku sprzedano ok. 40 mln akcji i pozyskano dla Skarbu Państwa (a nie dla spółki) prawie 5,37 mld złotych. Inwestorzy, którzy kupili akcje z myślą o długoterminowej lokacie stracili większość swoich środków wydanych w 2011 roku.
W opublikowanym w roku 2011 prospekcie emisyjnym na stronie 148 potwierdzono, że złoża węgla kamiennego tej spółki zawierają tylko 1,4% węgla gazowo-płomieniowego (do celów energetycznych) natomiast 28,7% to węgiel gazowo-koksowy mający dobrą spiekalność, dużą wydajność gazu i smoły. 5,3% to węgiel ortokoksowy – typowy węgiel koksowy o wysokim ciśnieniu rozprężania. Ponadto węgiel metakoksowy i semikoksowy stanowią jeszcze 6,3%.
Według ówczesnych ocen ze złóż zasoby operatywne wynosiły ponad 550 mln ton, a w nowych obszarach koncesyjnych jeszcze 163 mln ton. Poprzez pogłębianie obecnych obszarów koncesyjnych dodatkowo mamy 129 mln ton. Według ocen niezależnych ekspertów ówczesne zasoby dawały możliwość funkcjonowania niektórych kopalń grupy JSW do 2030, a po roku 2030 nawet przez okres kolejnych 40 lat. Zasoby bilansowe oceniano wtedy na 1,9 mld ton, co dawało szansę na nawet 100 lat działalności.
Dlaczego zatem od wielu lat spółka wydobywa tylko 12 mln ton węgla, ale w tym aż 3 mln ton niskiej jakości węgla energetycznego, który wtedy stanowił ułamek zasobów?
Fedrowali nie to, co powinni
Prawdopodobna odpowiedź jest jasna. Spółka weszła na lata w pokłady zawierające więcej węgla energetycznego, w które w ogóle nie powinna wchodzić. Moim zdaniem kolejne zarządy tej spółki po prostu zaczęła eksploatować części złoża, które należało po prostu porzucić. Nie poczyniono za to inwestycji na obszarach, w których jest wyłącznie węgiel koksujący.
Dlaczego kolejne projekty zagospodarowania złóż (PZZ) zawierały wpisanie do nich tych mało ekonomicznych obszarów ? Kto sporządzał te PZZ i dlaczego kolejne zarządy zatwierdzały te dokumenty ?
Cóż, dzięki wejściu w wiele nowych nieopłacalnych pokładów trzeba było zatrudniać więcej górników, było więcej zamówień na kombajny i maszyny, zarabiały firmy przygotowujące wydobycie itd. itp., ale ekonomicznie to nie miało sensu.
Gdyby w czasie prywatyzacji w 2011 roku wpisano do statutu spółki obowiązek prezentowania co 2-3 lata prawdziwych zasobów złóż według zasad międzynarodowych, to prawdopodobnie tego typu praktyki nie byłyby możliwe. Przypomnijmy po raz kolejny: Polska Klasyfikacja Złóż istotnie różni się od Klasyfikacji JORC (według wytycznych Australijskiego Instytut Geologów), jest inna od Kodeksu Sprawozdawczości (Reportin Code) stosowanego w Wielkiej. Brytanii, Irlandii i kilku krajach Europy Zachodniej oraz jest inna od Standardu Definicji i Wytycznych CIM (Kanada), a także jest inna od instrukcji SME (SME Guide) z USA.
Przez kilkanaście lat kolejne zarządy po cichu rozpoczęły eksploatację niedochodowych części złoża i zatwierdziły sobie plany, które dołują całą spółkę. Rada nadzorcza nie kontrolowała tych kwestii, gdyż chyba nie było w niej ekspertów, którzy by to rozumieli. Wejście w wydobycie 3 mln ton węgla energetycznego miałoby sens gdyby 8-10 lat temu spółka podpisała długoterminowe (15-20 lat) umowy z energetyką na takie ilości węgla energetycznego po z góry ustalonych i indeksowanych cenach. Ale tego nie zrobiono.
Jest jeszcze kolejna możliwość – dokumenty prezentowane przez spółkę w roku 2011 były nieprawdziwe. Przecież międzynarodowi eksperci na podstawie tych dokumentów potwierdzili, iż 500 mln ton węgla koksowego starczy na 40 lat działalności (!).
Katastrofa JSW to suma utrzymywania w tej spółce większościowego pakietu akcji Skarbu Państwa i mianowania w niej niekompetentnych menedżerów.