16/08/2026
2 lata, 1 klient na starcie, żona w szpitalu, noworodek, dwa zdezorientowane psy i praca po nocach. Tak w skrócie wyglądał mój przepis na budowanie CreaCon. 🚀
I pomyśleć, że druga rocznica powstania firmy minęła... miesiąc temu! Dopiero teraz, kiedy opadł kurz po przeprowadzkowym rollercoasterze i w końcu usiadłem przy biurku w naszym „nowym” biurze (no dobra, wynajętym w starym budynku, ale na swoim!), dotarło do mnie, jak niesamowitą i zwariowaną drogę przeszedłem.
Zima na początku 2024 roku – rzucam etat. Wiosną jestem bezrobotny, by ostatecznie w lipcu oficjalnie wystartować z własną firmą. Miałem prosty plan: skaner 3D, drukarka 3D, CAD i klasyczna praca od zlecenia do zlecenia. Na start miałem 3 potencjalnych klientów, co wtedy wydawało mi się wystarczającym argumentem, żeby skoczyć na głęboką wodę.
Rzeczywistość szybko zweryfikowała te plany:
Pierwsza firma rozpłynęła się w powietrzu.
Druga zmieniła koncept i okazałem się niepotrzebny.
Z trzecią… współpracuję do dziś (dzięki, że ze mną jesteście!).
Nadeszła jesień 2024, a ja zostałem z jednym klientem. Brałem każdą robotę, żeby po prostu przetrwać. Przełom nadszedł wiosną 2025 roku, kiedy niespodziewanie odezwała się firma, z którą pracowałem zaraz po studiach. Wtedy po raz pierwszy poczułem w firmie upragnioną stabilizację.
A potem przypomniałem sobie o swoim marzeniu ze studiów: CFD (komputerowej mechanice płynów). Kiedyś odpuściłem temat, bo bałem się, że na rynku nie ma na to popytu. Jednak latem 2025 wpadło pierwsze proste zlecenie. Zrobiłem je, zacząłem się intensywnie doszkalać i w listopadzie miałem już dwa projekty CFD na stole.
I tu życie postanowiło podkręcić poziom trudności.
Moja żona w 7. miesiącu ciąży trafiła do szpitala, gdzie leżała aż do samego rozwiązania. Nocki bywały zarwane, ale kosztem snu udało mi się dowieźć jedno ze zleceń. Z drugiego projektu to klient „odpuścił” mnie (tak to ładnie nazwijmy 😉), ale cała ta sytuacja i tak dała mi potężny wiatr w żagle.
Początek 2026 roku to był absolutny rollercoaster. Odkąd założyłem firmę, pracowałem po prostu z domu, ale w tamtym momencie mój „domowy azyl” stał się dość ekstremalnym środowiskiem pracy. Żona z poporodowym, hormonalnym rollercoasterem, noworodek, dwa psy dostające bzika za każdym razem, gdy dziecko płakało... i ja pośrodku tego wszystkiego, próbujący pracować „kreatywnie” i dowozić projekty. 🤯
A jednak się udało.
Cały czas realizowałem nowe wyzwania. Zleceń i pomysłów od klientów przybywało, a doba zaczęła być drastycznie za krótka. W maju doszedłem do wniosku, że po przeszło 2 latach pracy z domu, czas zacząć z niego "wychodzić". Pierwsza próba podzlecania zadań koledze nie wyszła, ale dała mi potężną lekcję i odpowiedź na pytanie, kogo i czego dokładnie potrzebuję.
Gdzie jesteśmy dziś?
Dziś CreaCon to już nie jest jednoosobowa walka z domowego frontu. Siedzimy we dwóch w biurze i razem pchamy ten wózek do przodu.
Plany mamy wielkie. Dokładnie wiem, jakie problemy naszych klientów chcę rozwiązywać:
Cel bliższy: Budowanie nowych partnerstw i mocny rozwój w obszarze CAE (obliczeń inżynierskich).
Cel dalszy: Stworzenie na tyle interdyscyplinarnego zespołu, abyśmy byli w stanie rozwiązać 90% problemów, z jakimi przyjdą do nas obecni i przyszli klienci.
Jeśli chcesz nam pomóc w realizacji tych celów – będzie mi ogromnie miło, jeśli podasz ten post dalej lub po prostu opowiesz o nas komuś, komu nasza wiedza może się przydać. 🤝
Dzięki wszystkim, którzy byli i są częścią tej podróży! Idziemy po więcej.